5 mitów o rekrutacji do szkół ponadpodstawowych, które robią uczniom krzywdę!
- 9 kwi
- 5 minut(y) czytania
Termin złożenia wniosku ma znaczenie? Im więcej klas wybierzesz, tym lepiej? A może wystarczy dostać się do jakiejkolwiek klasy w wymarzanej szkole i potem się przeniesiesz? Sprawdzimy dzisiaj 5 najpopularniejszych mitów o rekrutacji do szkół ponadpodstawowych – i powiem Ci wprost, które z nich mogą Ci naprawdę zaszkodzić.
Mam nadzieję, że masz już za sobą moje wcześniejsze wpisy o procesie rekrutacji i o tworzeniu swojej listy szkół i klas we wniosku...? 😊
Jeśli one już za Tobą, to być może te rzeczy, o których dziś powiem, będą dla Ciebie oczywiste. Zauważyłam jednak, że mimo znajomości wszystkich zasad, niektórzy i tak jakoś mylnie je interpretują, a te mity ciągle krążą po świecie, robiąc uczniom sporo krzywdy.
Opowiadam o tym nieustannie, bo jako doradczyni zawodowa spotykam się z nimi od 10 lat. Jakby te mity były nieśmiertelne 😬 A mi bardzo zależy, żeby każdy przeszedł przez ten proces rekrutacji z najlepszym efektem, jaki jest dla niego osiągalny i jaki może sobie wymarzyć.
Jeśli wolisz słuchać i oglądać – odpal wideo. A jak lubisz czytać, scrolluj dalej!
Mit 1: Szybkość złożenia wniosku rekrutacyjnego ma znaczenie
Nie, absolutnie nie! Jedyna rzecz, jaka ma znaczenie w procesie rekrutacji do szkół ponadpodstawowych, to Twoja liczba punktów. Ona jest tym kluczowym czynnikiem decyzyjnym o tym, gdzie się dostajesz.
To znaczy, że możesz złożyć wniosek w ostatnim możliwym terminie i będziesz mieć szansę dostania się do szkoły identyczną, jak osoba, która złożyła go w pierwszej minucie pierwszego dnia. Najważniejsze, to zmieścić się w ramach określonych przez terminarz rekrutacji, określony przez Kuratorium Oświaty dla województwa, w którym się rekrutujesz.
Mit 2: Im wyżej masz szkołę na swojej liście, tym większe masz szanse dostania się
No co za bzdura!
Oczywiście zakładam, że im wyżej masz szkołę na liście, tym bardziej chcesz się tam dostać. System będzie sprawdzał Twój wniosek od tej najwyższej pozycji, więc jeśli do niej wystarczy Ci punktów, to się dostaniesz i dalej nie będzie sprawdzał.
Dlatego szkołę, do której najbardziej chcesz iść, musisz mieć najwyżej, a nie gdzieś tam schowaną na dole.
Ale wiem, że w tym micie ludziom chodzi o coś zupełnie innego. Niektórzy sugerują, że jeśli ktoś da jakąś szkołę na 1. miejscu i ma 130 punktów, to ma większe szanse na dostanie się niż ktoś, kto ma 150 punktów, ale wpisał tę samą klasę na 2. pozycji.
To tak nie działa. System u ucznia z wyższym wynikiem punktowym najpierw sprawdzi jego 1. opcję. Jeśli mu tam nie wystarczy punktów, sprawdzi czy jest dla niego miejsce na 2. pozycji. I jeśli byłoby to akurat ostatnie wolne miejsce, to ten uczeń ze 150 punktami je zajmie, a nie osoba, która miała 130 punktów i szkołę na 1. miejscu 🤷♀️
W walce o miejsce w klasie decydują punkty! To, że ktoś miał szkołę pierwszą na liście, nic nie znaczy, jeśli brakuje mu punktów. Wtedy po prostu się tam nie dostaje i system sprawdza kolejną wpisaną przez niego pozycję.
Mit 3: Im więcej klas wybierzesz, tym większe masz szanse dostania się do szkoły
Znowu – tak i nie, zależy jak to rozumieć.
Oczywiście, jeśli to Twój absolutny priorytet, by uczyć się w danej szkole (bo z dziada pradziada tam chodzili Twoi przodkowie, bo super atmosfera, budynek, dojazd, i co tylko...), to opłaca się wypisać we wniosku najpierw wszystkie rozważane klasy w tej placówce, a dopiero potem pozostałe opcje.
Jeśli tak zrobisz, to oznacza, że profil jest dla Ciebie mniej istotny niż sama szkoła. W tym znaczeniu zwiększasz swoje szanse, bo system rekrutacyjny najpierw będzie sprawdzać wszystkie te profile w Twojej wymarzonej szkole.
Ale uwaga: to oznacza tylko tyle. Za wybranie dużej liczby klas w określonej szkole nie ma dodatkowych punktów. Szkoła nie patrzy na Ciebie lepiej i nie daje Ci to większych szans na dostanie się.
Zastanów się więc dobrze, czy takie wypisywanie wszystkich możliwych klas ma dla Ciebie sens.
Mit 4: Warto dostać się do jakiejkolwiek klasy, a potem się zmieni profil
Czy można się po prostu tak przenosić między klasami? Technicznie jest taka możliwość. Możesz po dostaniu się na przykład na biol-chem pójść do dyrektora, powiedzieć, że bardziej chcesz się uczyć w klasie humanistycznej i być może on wyrazi zgodę.
Zazwyczaj jednak ta zgoda zależy od tego, czy jest tam jeszcze dostępne miejsce.
A to nie jest takie oczywiste...
Jaki z tego wniosek?
Przeniesienie wymaga proaktywności – trzeba iść do dyrektora, przedstawić swoją sytuację, preferencje i argumenty. To nie działa tak, że miejsce na Ciebie czeka po wypełnieniu wniosku.
Potrzeba też trochę szczęścia – bo musi być wolne miejsce. Jeśli klasa pęka w szwach, przeniesienie nie będzie możliwe, chyba że znajdziesz kogoś "na wymiankę", co nie jest łatwe.
W swojej dziesięcioletniej praktyce słyszałam o uczniach, którym się to udało, ale też o niejednym, który utknął na niechcianym profilu, bo nie mógł się przenieść.
Jasne, można próbować zmienić szkołę, ale jest to jeszcze bardziej pracochłonne i stresochłonne. Słowem: przenoszenie się bierz pod uwagę tylko wtedy, gdy jesteś osobą proaktywną, lubisz ryzyko i sprzyja Ci szczęście.
Mit 5: Ułożenie listy preferencji nie ma takiego znaczenia, bo i tak wybierzesz na końcu
Są osoby, które myślą, że system po prostu sprawdzi, do których klas wystarczyło im punktów, pokaże im jakąś kafeterię wyboru, a oni sobie potem zdecydują. Mam nadzieję, że po moich wcześniejszych materiałach brzmi to już dla Ciebie totalnie abstrakcyjnie!
W procesie rekrutacji system przyporządkowuje nas tylko do 1 klasy w 1 szkole!
I to będzie pierwsza pozycja z Twojej listy, do której system zobaczy, że wystarczyło Ci punktów. I tylko ta jedna.
Oczywiście, jak rekrutujesz się do kilku powiatów albo równolegle do szkół społecznych i prywatnych, to możesz dostać się do kilku placówek. Ale w ramach jednego wniosku rekrutacyjnego dostajesz się do jednej klasy w jednej szkole. Koniec, kropka. Jak usłyszysz od kogoś, że myśli inaczej, odeślij go do tego wpisu 😉
Mówię o tym z takimi emocjami, bo 20 lat temu system działał tak samo, a moi rodzice o tym nie wiedzieli. Silnie zachęcili mnie, abym na pierwsze miejsce dała ich wymarzoną szkołę (najwyższych lotów, najwięcej punktów), myśląc, że jak się tam dostanę, to dostanę się też wszędzie indziej i będę mogła sobie wybrać. A ja nie mogłam. Dostałam się do tej ich wymarzonej szkoły z listy i tam zostałam, bo nie byłam na tyle odważna, żeby iść do dyrektora z prośbą o przeniesienie na moją wymarzoną opcję.
Zdradzę Ci, że trafiła mi się świetna klasa i ludzie, z którymi mam kontakt do dzisiaj, ale to był czysty łut szczęścia. Nie chcę, żebyś Ty narażał/a się na takie ryzyko!
Podsumowanie: 5 mitów w pigułce
Termin złożenia wniosku – nie ma żadnego znaczenia. Ważne tylko, żebyś się zmieścił/zmieściła w terminie składania wniosku.
Pozycja szkoły na liście – nie daje Ci żadnych dodatkowych punktów ani atutów. O tym, gdzie się dostaniesz, decyduje wyłącznie liczba punktów. A to czy szkoła jest pierwsza, czy druga zależeć powinno wyłącznie od Twoich preferencji - na ile chcesz tam iść.
Liczba wybranych klas – szkoła nie spojrzy na Ciebie lepiej dlatego, że wybrałeś/wybrałaś 10 klas zamiast 1 czy 2. Oznacza to tylko tyle, że jesteś niezdecydowany/niezdecydowana co do profilu, a bardzo chcesz iść do tej a nie innej szkoły.
Przenoszenie między klasami – jest możliwe, ale wymaga czasu, energii, odwagi i odrobiny szczęścia.
Kolejność klas i szkół we wniosku MA ogromne znaczenie – dostajesz się do jednej klasy w jednej szkole i jest to pierwsza pozycja z Twojej listy, do której wystarczyło Ci punktów.
Dlatego warto dobrze przemyśleć, jak ułożysz swoją listę.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz w tym wsparcia, 👉 umów się na indywidualne spotkanie.
Jeśli ten wpis był dla Ciebie przydatny – daj znać w komentarzu!
A jeśli coś jest niejasne, też pisz – chętnie odpowiem.


Komentarze